Takietamy... Stał się sławny i teraz słyszało o nim 3 ludzi...
niedziela, 25 października 2020
piątek, 2 października 2020
Maupa z Wrzeszcza
Wszystko przez deszcz. A może raczej przez tego wielkiego, pluszowego misia, który moknął w kontenerze.
Skracałem drogę do domu, testując dopiero co wyciągnięty z wystawki i naprawiony stary rower, kiedy natknąłem się na kontener, najwyraźniej wystawiony, aby opróżnić mieszkanie, ktoś to wyrzucił, uznał za niepotrzebne. I był to znamienny w skutkach, dla mojej sytuacji materialnej i moralnej, fakt. Po pierwsze miś – z pyska przypominający zwierzę z rodziny czwororęcznych, który od razu zyskał miano: Maupa. Moknął i szkoda mi się go zrobiło, potem, rzuciwszy okiem w kontener głębiej dostrzegłem mnóstwo książek – dla mnie wyrzucanie książek to coś jak świętokradztwo, co, zważywszy mój zatwardziały agnostycyzm, nie brzmi zbyt konsekwentnie, ale porównać to mogę tylko do jawnego marnotrawstwa, gubienia pieniędzy czy wyrzucania chleba tuż przed nosem głodnych. Potem spod książek wyłoniły się dwie półki, zgrabne, w sam raz, obok stał stół kuchenny, no i zobaczyłem ciśnieniowy ekspres do kawy, całkiem niezłej firmy, w oryginalnym pudełku.
Na taki dostatek dóbr nie byłem przygotowany. Trzeba było ruszyć po pomoc. I nadeszła z najmniej oczekiwanej strony. Lekko snobistyczna przedtem, jak na nastolatkę przystało, i bez większych doświadczeń w grzebaniu w śmietnikach, po pierwsze: dała się namówić na sprowadzenie w pobliże złotodajnego kontenera, po drugie – sama zaczęła wygrzebywać białe kruki spośród roczników czasopism i wśród książek wydanych długo przed jej narodzeniem, po trzecie – niosła ze mną większe sprzęty do domu, a po czwarte – wróciła tam z koleżanką, wzbogacając się o następne fanty. W deszczu.
Były tam m.in. unikatowe pierwsze wydania Lema, parę komiksów, tablica do pisania kredą, mnóstwo przydasiów. Umeblowaliśmy zdobyczami połowę naszego mieszkania, do dziś robimy kawę w tym ekspresie, jest pyszna, mamy trochę biżuterii z wydobytych pudełeczek, dowiedzieliśmy się z dedykacji, do kogo należały te rzeczy. Czyjeś przeszłe życie jest teraz częścią naszego.
Dlatego zawsze oglądam zawartość śmietników. Nie z pożądania rzeczy – z ciekawości innych ludzi.
Nie macie pojęcia, jak wygodnie śpi się na misiu, zamiast na poduszce
niedziela, 6 września 2020
Mój dzionek - Julian Tuwim
Julian Tuwim - Mój dzionek
Budzę się hoży i świeży
Z antypaństwowym okrzykiem.
Zanurzam się aż po uszy
W miłej moralnej zgniliźnie
I najserdeczniej uwłaczam
Bogu, ludzkości, ojczyźnie.
Komunizuję godzinkę,
Zatruwam ducha, a później
Albo szkaluję troszeczkę,
Albo, gdy święto jest, bluźnię
Zaśmiecam język z lubością,
Znieprawiam, do złego kuszę,
Zakusy mam bolszewickie
I sączę jad w młode dusze.
Czasem mnie wujcio odwiedza,
Miły, niechlujny staruszek,
Czytamy sobie, czytamy
Talmudzik, Szulchan-Aruszek.
Z wujciem, jewrejem brodatym,
Emisariuszem sowietów,
Śpiewamy pierwszą brygadę,
Chodzimy do kabaretów.
Od oficerów znajomych
Wyłudzam w czasie kolacji
Sekrecik jakiś sztabowy
Lub planik mobilizacji.
Często mam misje specjalne
To w Druskiennikach, to w Kielcach
I wywrotowców werbuję
Na rozkaz Moskwy do Strzelca.
Do domu wracam pogodny,
Lekki jak mała ptaszyna,
W cichym mieszkaniu na Chłodnej,
Czeka drukarska maszyna.
Odbijam sobie, odbijam
Zielone dolarki śliczne,
Komunistyczną bibułę,
Broszurki pornograficzne.
A potem mała orgijka
W ramionach płomiennej Chajki!
(Mam w domu taką sadystkę
Z odsskiej czerezwyczajki.)
I choć mam milion rozkoszy
Od Chajki krwawej i ryżej,
To ciężko mi! Nie na sercu,
Lecz wprost przeciwnie i niżej.
Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków.
poniedziałek, 28 stycznia 2019
Poradnik dla psychopatów
No dobra, oszukuję.
Maczałem w niej paluchy. Skład i korekta to moja robota.
Malutka, mieści się do kieszeni.
Fajne obrazki.
http://baba.com.pl/product/poradnik-dla-psychopatow/
Jakbym jej nie miał, to bym kupił, bo podobno mały nakład, świetny prezent dla faceta na Walentynki
piątek, 16 listopada 2018
General(n)i(e) - dziwna firma, natępny rozdział walki z wiatrakami
Z pewnych względów chciałem wycofać środki z polisy, na której zbierałem miesięcznie parę stówek na starość, decyzję podjąłem przed minięciem wstępnie ustalonego okresu 10 lat, po których likwidacja była bez żadnych opłat, zostałem uprzedzony, że będzie mnie to kosztować około tysiąca do dwóch opłat manipulacyjnych.
Spotkałem się z przedstawicielem firmy w miejscu mojego stałego zameldowania, w obecności pełnoletnich świadków, ręcznie, nie na komputerze, napisałem wniosek o likwidację polisy w trybie natychmiastowym. Przedstawiciel sprawdzał na bieżąco poprawniść wypełnienia wniosku, nie miał uwag. Było to pamiętnego 25 września tego roku.
Przedstawiciel podał mi stan konta, powiedzmy XX XXX.
Po niespełna miesiącu otrzymałem pismo, na papierze firmowym, z centrali, od firmy, do której przypomnę, przelewałem co miesiąc parę stów od około 8 lat, że nie mogą mi wypłacić moich pieniędzy, gdyż we wniosku (w którym dla uświadomienia wszystkim czytelnikom doniosłości mojego błędu było miasto mojego urodzenia, Szczecin) nie została wypełniona rubryka: kraj urodzenia!(!!!!).
Po wielu perypetiach (patrz niżej) otrzymałem wypłatę zmniejszoną o wartość za którą z grubsza można kupić używany samochód, nie jakieś cudo, ale taki porządnie utrzymany mercedes W124 z klimą, który jeszcze parę ładnych lat pojeździ.
Poniżej dalsza korespondencja z wymazanymi, z oczywistych względów, danymi (czytać korespondencje trzeba od dołu, niestety)
Szanowny Panie,
Uprzejmie informuję, że wskazana wypłata nie uwzględniała aneksu UOKiK zmniejszającego opłatę likwidacyjną. W załączniku przesyłam konkretny dokument, który proszę uzupełnić i przesłać w dwóch egzemplarzach na adres warszawskiej centrali:
ul. Przestępców 15b, 02-676 Warszawa.___________________________
Osoba odpowiedzialna za odpowiedź: Iksiński Artur
Pozdrawiam,
Iksiński Artur
Specjalista ds. Relacji z Klientami
___________________________
Centrum Klienta
Departament Obsługi
Tel: 9 VVVVVV
Fax: +48 22 00
Email: centrumklienta@ge...li.pl
http://www.g...ali.pl
W dniu 2018-11-12 08:20, Autor.bloga@mail.com pisze:Proszę o uzupełnienie danych w kwestii:Dlaczego ze stanu konta XX XXX PLN (w sierpniu) wypłacono mi ZZ ZZZ PLN?Podczas spotkania, na którym podjąłem decyzję o likwidacji konta uzyskałem informację, że stracę na wcześniejszej wypłacie około 2 000 PLN, a nie YY YYY !AUTOR BLOGAul. JAKAŚ 271-UUU SzczecinW dniu czw., 25.10.2018 o 08:45 Autor <autor.bloga@gmail.com> napisał(a):W odpowiedzi na wasze pismo z dn. 15.10.2018, dotyczące braku wystarczającej informacji we wniosku o dyspozycję wypłaty polisy nr XXXXX informuję, że kraj urodzenia to Polska.Jednocześnie uważam wasze pismo za przejaw biurokratycznego absurdu i jawnej chęci opóźnienia wypłaty mi moich pieniędzy bez zbędnej zwłoki po otrzymaniu ode mnie dyspozycji.Osoba, która sformułowała to pismo najwyraźniej powinna odświeżyć wiadomości uzyskane podczas kursu szkoły podstawowej, włączyć którąkolwiek wyszukiwarkę internetową i sprawdzić, ile na świecie istnieje Szczecinów, pisanych w ten właśnie sposób lub zostać pouczona przez zwierzchnika (o ile to nie on wydał polecenie zwlekania za wszelką cenę), że dane klienta, które posiada wasza firma, a które umożliwiają pobieranie od niego pieniędzy muszą wystarczyć, aby mu jego pieniądze wypłacić bezzwłocznie na jego żądanie.Jeśli dyspozycja wypłaty jest sporządzana w obecności waszego przedstawiciela, pod adresem stałego zameldowania właściciela polisy, ręcznie wypełniona i podpisana, to czego nie rozumiecie z mojego wniosku?Jeśli w Ge....li pracują ludzie, którzy mają problemy ze zrozumieniem podstawowych rzeczy w kontaktach ze swoimi klientami, to niestety będę musiał zrezygnować na stałe z oferowanych przez was usług, a wiadomość o powyższym rozpowszechnić wśród licznych znajomych i nieznajomych, za pośrednictwem wszelkich dostępnych mi mediów.Autor blogaul.71-xxx Szczecinmiasto urodzenia: Szczecinkraj urodzenia: Polska
niedziela, 26 listopada 2017
Ogłoszenie o facebooku
Zlikwidowałem konto.
Mam dość segregowania dochodzących informacji w ten sposób, że ma się wrażenie życia w bańce, w której wszyscy myślą tak samo. To miłe dla narcyza, ale nie dla mnie.
Mam dość tracenia mnóstwa czasu na banalne i nic nie wnoszące memy, ciekawostki, które zapomina się chwilę później, odzyskany czas zamierzam przeznaczyć na doskonalenie tego, co zawsze chciałem zrobić w źyciu - rysować, szkicować, nauczyć się grać na instrumencie, wziąć się za swoje życie tak, abym był szczęśliwy z własnej działalności, posiądniętych umiejętności i dokonań, a nie z podziwu z umiejętności doboru czyichś aktywności do ogłoszenia na własnej ścianie.
Skomplikuje to nieco kontakt ze mną niektórym ludziom, znajomym, ale jak zechcą - znajdą drogę do mnie, jak nie zechcą - tym lepiej.
Jak się chce - szuka się sposobu, jak się nie chce - wymówki.
Tak dla formalności wspomnę, że zawsze można do mnie napisać na adres mailowy:
memta@o2.pl, nie zaglądam tam codziennie, to poczta, żeby mieć spokój od ofert imiennych i spamu.
Szykują się duże zmiany w moim życiu, więc aktywność internetową ograniczam do minimum, minimum - to właśnie ten blog.
Trzymajcie się w tym pociągu, co odchodzi. A przynajmniej macie takie wrażenie, że jesteście w tym pociągu. Ale to ja jestem w pociągu, a wy, którzy macie FB, oddalacie się, od życia, od ludzi, od prawdziwych odczuć.
Wszystkiego dobrego!
PS. To niby nic takiego - pozbyć się FB, ludzie żyją bez tego w ogóle, ale ja byłem na nim bardzo aktywny, miałem go ponad 8 lat, nie jest to więc wpis w rodzaju: Patrzcie! Jaki to ja dzielny jestem, miałem, nie mam, ogłosiłem, zwyciężyłem... To po prostu zmiana filozofii życiowej, pod wpływem ważnych dla mnie ludzi. I wcale nie traktuję po tym akcie tych, którzy z niego korzystają jakoś inaczej, gorzej, wręcz przeciwnie, dobrze ich rozumiem, to był duży rozdział w moim życiu.
środa, 1 listopada 2017
Marsylia - minimax II, czyli minimum słów, maksimum fotek
Dzielę się więc.
Jak starczy mi wytrwałości poopisuję fotki, na razie niech obrazy przemówią same za siebie:
