środa, 5 lutego 2014

Minimax czyli minimum slow, maksimum fot Setubal

Oto co mozna wycisnac z przemyslowego miasteczka Setubal, smierdzacego celuloza, 30 km od atrakcyjnej Lisbony, majac cos kolo 4 godzin wolnego do zachodu slonca, per pedes, w srodku zimy:

Lotnisko w Lizbonie, a byl piatek, powitalo nas wyswietlanym na przemian, intrygujacym napisem: SEX FRI, jak sie okazalo byly to trzy pierwsze litery skrotow od angielskiej i portugalskiej wersji slowa piatek, ale niesmaku nie bylo :)

Most Waśko da Gamy, najkrotsza droga do Setubal



Roslinnosc w grudniu



Kawal portu

Nie wszystkie palmy przezywaja

przyplyw...

...suchy dok...

...podwojne espresso na statku...


... i odplyw

widok z okna hotelu

jak wyzej


ruinki w scislym centrum

luksusowe osiedle, niezamieszkane od 3 lat (juz tu kiedys bylem, tak samo to wygladalo)


twierdza z opisem ponizej, na czubku ladna, pusta restauracja


widok z tarasu restauracji z twierdzy




sporo tam wiatrakow
taki detal

widok na wyspe z hotelami, plazami i kasynami, dojazd promem




to ta resturacja

z widokiem





c.d. knajpka na szczycie









pozwole sobie zwrocic uwage na skale




no byl maly cykorek, zwlaszcza ze te ludziki z gory takie malutkie






pozwole sobie zwrocic uwage na cien, z tej skaly powyzej









no i juz zmierzchalo


niedziela, 10 listopada 2013

List do kobiety - Tuwim


Gdybym ja nie był poetą,
A pani nie była kobietą,
To znaczy: gdybym ja umiał
Bez obłąkania i szału
Dań składać pięknemu ciału
I tak bym się wyżył, wyszumiał;
Gdybym mógł kochać bez mitu,
Bez natchnionego zachwytu,
Bez legendarnych przydatków,
Bez wahań, wzlotów, upadków,
Bez mistycznego pomostu,
Który prowadzi po prostu
Do pani (pardon!) pośladków;
Gdybym opuścić mógł z tonu
I nie zaznając katuszy
Dupie nie wmawiałbym duszy;
Gdybym z czułego szaleńca
Stał się buhajem bez ducha;
Miał znacznie mniej z oblubieńca,
A znacznie więcej z świntucha;
Pani zaś - ach! gdyby pani
Zostając przy swoich cudach
(Mówię o biodrach, o udach,
Piersiach i erotomanii,
O pani wprawie miłosnej,
O pani chuci radosnej,
O oczach - błękitnych kwiatkach -
O ustach - świeżych czereśniach -
O włosach - złocistych pieśniach -
I wzmiankowanych pośladkach),
Gdyby się pani zdobyła
Na jeszcze jedną zaletę:
Gdyby tak pani zabiła
Przewrotną w sobie kobietę,
Tę niebezpieczną panterkę,
Tę chytrą, wieczną heterkę,
To głupie, fałszywe zwierzę,
Co z każdym będzie się tarzać,
Rozkładać, tulić, obnażać,
Za wiersz czy pustą zabawę,
Za parę pończoch czy sławę,
Nawet - z miłości - powiedzmy,
Lecz w jakiś sposób bezecny,
Bo obliczony bezwiednie
W tak zwanej podświadomości
Na efekt cudzej zazdrości
Oraz korzyści powszednie;
  O, gdyby pani umiała
Kochając najidealniej
Nie sądzić, że bez jej ciała
I "ekskluzywnej" sypialni
Byłbym stracony, zgubiony,
Chodziłbym błędny, strapiony,
I, że prócz pani na świecie
Na żadnej innej kobiecie
Nie znalazłbym tyle szczęścia
I takiej pełni posięścia,
I takiej upojnie - skwarnej
Rozkoszy (dość popularnej),
I że bez pani spojrzenia
Nie ma już dla mnie natchnienia,
I że bez pani rozkraczeń
W szał wpadnę chorych majaczeń!
Że bez przychylnych jej gestów
Zapadnę w nicość i próżnię,
I odtąd juz nie odróżnię
Chorejów od anapestów;
Gdyby się pani, powtarzam,
Zmieniła nieco w tym względzie,
A ja bym się nie rozmarzał
Przy seksualnym popędzie,
To stałaby się z nas para
Ach, najszczęśliwsza w Warszawie!
Może się pani postara?
Ja także trochę się wprawię.

Lecz list się dłuży. A przeto
Kończę. Nadziei mam mało.
Bo cóż by z nas pozostało,
Gdybym ja nie był poetą,
Nie dążył ku "ideałom",
A pani nie była kobietą
tak jednolitą i całą?
  

poniedziałek, 28 października 2013

Co poeta mial na mysli...

Jak juz kiedys wspominalem, sledze pare blogow. Ostatnio uderzyl mnie pewien fakt: ludzie, ktorzy pisza wlasne, calkiem ciekawe blogi i maja cos do powiedzenia, sa refleksyjni, inteligentni, ujmujacy - nie potrafia czytac! Czytac tych nie swoich blogow!
Jest pewna sytuacja: blogerka literacka, nazwijmy ja Blogini, rzuca teze o ogolnej mialkosci intelektualno-inspiracyjno-poruszajacej polskiej blogosfery. Za przyklad podaje blog najpopularniejszego autora, nazwijmy go Piecykiem, wrzuca pare zdan (niewyrwanych z kontekstu, ale pelnych zdan z tektow Piecyka), ktore dziecku w przedszkolu nie pokazalibysmy jako wzorzec wywazenia czy poprawnosci politycznej. Sa po prostu wyraziscie obrazliwe, z zydami, zarciem zamiast jedzeniem, pomiataniem kobiet, zasluzonych gwaltach itd., nie bede tu przytaczac, wierzcie mi, sa. AbstraCHujac od stylu wypracowanego przez czolowego bloggera (lata istnienia i poczytnosci, ewolucja tegoz, wklad pracy i stopien egoizmu daja o sobie znac) - ze przytocze cytat obrazujacy pierwsza moja mysl  "jesteśmy tym, kogo udajemy, i dlatego musimy bardzo uważać, kogo udajemy". ,  nieodlaczna cecha tegoz najpopularniejszego bloga jest to, ze nie ma tam krytycznych komentarzy, sa one bowiem kasowane przez usluzne iwonki, osoby, ktore w czynie spolecznym dbaja o wizerunek bloga (co by nie zarzucac Piecykowi - jest on atrakcyjny dla plci niewiesciej i najwidoczniej nie jest to cecha, ktorej sie wstydzi). I o ile rozumiem, ze powinno sie kasowac inwektywy z poziomu chodnika, nic nie niosace zapalczywe naskoki na osobe, bylo nie bylo, popularna (zdarzaja sie zawsze, spora jest bowiem ilosc frustratow na swiecie, a dopiero internet odslonil ich prawdziwa liczbe, kiedys po prostu glupcy nie umieli pisac), to kasowanie inspirujacej polemiki na poziome jest dla mnie faktem niewytlumaczalnym. (tzn moge sie tylko domyslac, ze stoi za tym jakas fobia, zeby nie powiedziec kompleksy).
Otoz dla mnie przekaz Blogini o blogosferze byl jasny (przynajmniej mam takie wrazenie, choc oczywiscie papiezem nie jestem):
malo inspirujacych tekstow, malo klasy, malo pozytywnych emocji, duzo towarzystwa wzajemnej adoracji, brak obiektywnych opinii o innych, cos jak solidarnosc prawnikow czy lekarzy, ktorzy nigdy nie wydadza negatywnej opinii o innych przedstawicielach swojego zawodu, brak rozdzielenia osoby autora bloga od 'narratora' bloga, kreacji, bo to jest wizerunek, kreacja, mialkosc intelektualna niektorych blogow specjalistycznych (modowych np) i wiele, wiele innych kontekstow, sugestii, wrazen.
Nie biore udzialu w przepychankach i burzy jaka sie potem wywiazala, obawiam sie, ze Blogini nie przewidziala reakcji ludzkiej po swoim, zaangazowanym i lekko innym od normalnej dzialalnosci lirycznej uprawianej na blogu, wpisie. Jednak jakies okruchy zawsze dosiegna. Po pewnym czasie czytam gdzies indziej, ze to podlosc, sam Piecyk sie tak wypowiada na portalu Natemat, ze Blogini chce sie wybic na jego plecach, ze szuka popularnosci za wszelka cene itd itp. Znajac troche jej blog i pewne fakty z dzialanosci pozawirtualnej (chocby ksiazke wydana w realu, choc przyznam ze wstydem, ze czytalem tylko recenzje) nie wierze w to, ze osoba tak piszaca nie wie, co trzeba napisac, zeby zdobyc poklask tlumow. A skoro wiem, ze wie - oczywistym jest fakt, ze tego nie chce.
Ale to jeszcze nie jest clou programu. Odlozmy urazone ambicje, zacietrzewienie niektorych i inne malo budujace reakcje.
Czytamjaci na pewnym fajnym blogu, ze najpierw trzeba osiagnac to, co osiagnal krytykowany, a potem dopiero sie wymadrzac. Hm. Hm. Ze Piecyk to tyle pracy wlozonej w styl, profesjonalizm, ze zawisc innych itd itp. A w sumie dlaczego nie mozna napisac, ze cos jest obrazliwe? dlaczego nie mozna wyrazic swej opini na swoim blogu, bo na blogu autora obrazajacego nie da sie zamiescic zadnej opinii niepozytywnej? Nie uderza ten akurat fakt? to trzeba byc malarzem artysta z dorobkiem, zeby powiedziec: nie podoba mi sie ten obraz??
Naprawde widac, ze na tym fajnym blogu autor nie odczytal, ze nie chodzi o Piecyka, ze to byl przyklad, wszystko to co powyzej napisalem specjalnie nie dotarlo. Rozum dal sie zwyciezyc (jak to zwykle bywa) emocjom pt: 'Bija naszych!' A z tego fajnego bloga na co dzien widac pozytywny przekaz, refleksyjnosc, wywazenie, harmonie ducha. Jak to latwo idzie w czortu!
Coz, ciezko odczytac niektorym co poeta naprawde ma na mysli, swiat nie przestaje zadziwiac, niekoniecznie w pozytywny sposob. Oby jak najrzadziej wlasnie tak.
PS. Fajnie cos napisac emocjonalnie! Mrau! I znowu rozum dal sie zwyciezyc emocjom!
PS2 W tak zwanym miedzyczasie Blogini sama zadbala o swoja reputacje http://kubrynska.com/2013/10/28/grubi-maja-gorzej-zwlaszcza-jesli-sa-kobietami/

wtorek, 25 czerwca 2013

Ghana, Takoradi przez weekend

Ghana - weekend w Ghanie, ale nie w stolicy Akrze, a w porcie Takoradi.
Ghana to kraj rownikowy z klimatem, mozna powiedziec, stabilnym temperaturowo - roznice dnia i nocy, a takze pory deszczowej i suchej jest nieznaczna, krotko mowiac nalezy sie spodziewac ciagle ponad 25 stopni, nie wiecej niz 32. Jak to na rowniku, slonce wschodzi i zachodzi zawsze o tej samej porze, na tym poludniku okolo 5.30 i 17.30, roznica czasowa do polskiego czasu (letniego) to dwie godziny (wczesniej). Troche pada rownikowo, wiec w 15 minut moze spasc 10, 20, 30 mm deszczu, mnie udalo sie nie zmoknac, kanaly wzdluz ulic (niewielu asfaltowych w tym miescie) ledwo to zdaza odprowadzic, a trzeba uwazac na krawedzi drogi, bo kanaly sa szerokosci 25-30 cm, ale za to czasem do 1 m glebokie, wiec lepiej nie wjechac w nie kolem.
najczestszy stan drogi, poza kilkoma w miescie asfaltowymi

zwroccie uwage na kanaly odwadniajace, czasami maja 80 cm glebokosci

Glowna ulica w miescie, jedna z niewielu wyasfaltowanych
i jedno z kilku rond
Ciekawostka - ma flage w barwach dokladnie takich, jak swiatla regulujace ruch uliczny - od gory: czerwony, zolty, zielony, w srodkowym polu jest gwiazda,
Dziwnie sie czlowiek czuje, jedyny bialy wsrod setek, a w okolicach targu - tysiecy tubylczych, czarnych jak heban mieszkancow. Kraj jest, jak zapewniali biali naplywowi, mieszkajacy tu czasowo, bardzo bezpieczny, w porownaniu z innymi krajami afrykanskimi typu Somalia.
pieknie balansuja niosac duze rzeczy na glowie, slabo widac, ta kobieta niesie klatke na glowie


lokalne linie lotnicze

Targ, zdecydowanie ciemnoskory

 Mozna wychodzic po zmroku samemu, mialem okazje spotkac paru joggingowcow wokol hotelu po zmroku. Hotel mialem o dziwo najlepszy w miescie, wrecz pocztowkowo i folderowo utrzymany, z basenem szafirowym na srodku, bungalowami, odstawionymi pokojami, nastrojowym oswietleniem w postaci lamp naftowych i odpowiednio dobranych naswietlaczy i kinkietow, jedyne co bylo ciezko trafic to ciepla wode pod prysznicem. Anglicy zachwycali sie sniadaniami, ale jak to Anglicy, ich zadowolic kulinarnie dosc latwo, jajka, nawet jak byly tylko sadzone - wygladaly jak z proszku i takoz smakowaly, ja odczulem kunszt kucharza jak zamowilem spagetti bolognese, bylo takie jak sam robie - idealne, makaron al dente, sos pelen smaku, podane z buleczka do wyczyszczenia talerza, nienagannie.
tu, przy basenie, sie siadywalo wieczorami przy lampie naftowej, sluchajac cykad






Naprawiaja dach, bo pora deszczowa



czasem sie nalezy wybyczyc w dobrych warunkach, a co!


Tubylcy - niesamowici, wszyscy usmiechnieci, radosni, nie tylko ci sluzbowo z obslugi hotelowej, ale doslownie wszyscy na ulicy, usmiechali sie, zagadywali, pozdrawiali. Ciezko bylo nie dac napiwku, bo kraj biedny jak mysz koscielna -  na razie, choc mowia, ze petrodolary wkrotce zrobia z nich afrykanska Norwegie.
 Na ulicy mnostwo dzieci w wieku szkolnym, kazde w mundurku, fryzury wszytkich (kobiet tez) bardzo krotkie, odsklaniajace ksztaltne czaszki. Jak u kobiet wlosy nie byly krociutkie, to zwykle w dredach, albo z mnostwem malych, dlugich warkoczykow upietych misternie w kok na czubku glowy.
Buzie w wiekszosci bardzo sympatyczne, pogodne, u obu plci.
Przystanek autobusowy


miesjcowe pieknosci w strojach kosciolowych, bo to niedziela

Mlodzi namietnie graja w pilke, najczesciej na terenach nalezacych do jednego z licznych tu kosciolow.
za tym murem jest boisko, akurat grali w pilke nozna, zreszta widac bramke


kosciol, z ktorego najglosniej bylo slychac muzyke, ciagle tylko spiewali i nawet tanczyli, nie bylo slychac ani slowa trucia



Do plazy nie dalo sie latwo dostac, wiekszosc terenow nadmorskich zabudowana willami, a jak juz znalazlem plaze, to nie bylo do niej zejscia, byc moze z drugiej strony ogrodzonego terenu bylo wejscie, bo sie tam tambylcy kapali.
Domy co bogatsze ogrodzone, z zasiekami z drutu klczastego i plotem pod napieciem, ale mowili mi, ze to raczej nie z niebezpieczenstwa wynikajace, a z niefrasobliwego podejscia do wlasnosci prywatnej - jakby nie bylo ogrodzone to biedniejsi by zabrali, po prostu. Samochody w wiekszosci znanych marek europejskich, rzadko bardzo nowe modele, ale BWM, VW to nie byly nieznane marki. Na stacji Shell - jak nalezy, nawet sklepik byl, cena ropy i benzyny taka sama. Ghanski Cedi - rownowartosc okolo 1,6 PLN.



Taksowki maja zolto oklejone blotniki  (tylko) przednie i tylne, i jak widza kogos idacego pieszo (bylem jedynym bialym tak przemieszczajacym sie) trabili, jak byli wolni. Wszyscy.
Anteny satelitarne, jak to na rowniku, patrza prawie pionowo w gore i sa azurowe, zeby deszcz ich nie wypelnil i nie przekrecil pozycji. No i zardzewiale, co przy takiej wilgotnosci zupelnie nie dziwi.


Troche nieostre, ale rzadko ma sie okazje ogladac scieta palme z koza w tle








A to przedstawiciele miejscowej fauny i flory, ten gadopodobny - nierozpoznany, za szybko zniknal w kanale.