wtorek, 12 marca 2013

Propaganda opinii

Kiedys udalo mi sie przeczytac i zapamietac takie zdanie - media Zachodu to media faktow, media Wschodu (chodzilo o Bliski Wschod) to media opinii. Z dnia na dzien obserwuje, ze w naszym pieknym, dziwnym kraju powoli odchodzimy od mediow faktow w kierunku mediow opinii, opinii o innych opiniach i opiniach o opiniach innych opinii. Przyznam sie bez bicia, ze poczytuje sobie niektore srodki masowego przykazu: a to gazeta mi wpadnie w rece w pociagu albo hotelu, a to tygodniki w liczbie kilku na raz dostane od rodzinki prenumerujacej, a to odpale RS linka jakiejs gazety w rogu przegladarki. I co z tego, ze przeterminowane, nieswieze, nieaktualne? I bardzo dobrze! Bo jak odpalam RS linka to absolutnie wszystkie naglowki majace nazwisko w tytule pomijam - bez wyjatku.
To zdanie o mediach faktow i mediach opinii, po rozwinieciu, wyjasnialo mniej wiecej mysl, ze zachodnie media pokazuja fakty, a wschodnie - w ogole faktow nie ujmuja, publikuja tylko co na dany temat powiedziala jakas osoba, autorytet, postac publiczna, dostojnik, a potem co o tej opinii powiedzial nastepny autorytet, itd itp, czasami na koniec jest - co o tym mysli muzulmanski Kowalski z ulicy ( u nich to pewnie Ibrahimski). Jakkolwiek by nie dyskutujac na temat faktow (ze poprzekrecane, manipulowane, tzw fakty medialne) to przyznac trzeba, ze jesli te fakty sa realne (prawie odwrotnosc oksymoronu) - to raczej u osobnikow nierefleksyjnych nie budza zadnych kontrowersji, czasami zastanowi ich zestawienie ludzi myslacych, no ale mimo wszystko z faktami nie daje sie dyskutowac, najwyzej z ich prawdopodobienstwem, rzetelnoscia zrodla, prawidlowoscia badania, reprezentatywnoscia. Ale juz z opinia kogos mozna sobie poszalec - a to, ze to glupek, wiec automatycznie jego opinia jest do bani, a to, ze kiedys to on i moze byl autorytetem, ale juz sie skonczyl i teraz plecie bzdury, a to, ze to jak ten powie tak, to tamtem musi sie ustosunkowac i natychmiast podwazy, zaprzeczy, da wyraz oburzeniu, i ze to obraza jego uczucia religijne. To przeciez moje uczucia religijne (agnostyka, w skrocie) sa obrazane przez dzialanie wierzacych, ktorzy probuja mi narzucac swoj swiatopoglad, nawet jak im sie opre, to maja mnie za ulomnego, kogos kto nie dostapil 'łaski', ktorej oni dostapili, kogos slabszego, ktory nie ma bogusia w sercu, nie czerpie stamtad wielkiej sily i wartosci. Od razu nasuwa sie, ze skoro nie wyznaje wartosci religijnych, wiec na pewno kradne, oszukuje, uwodze, jestem za mordowaniem niewinnych plemnikow poczetych, jestem za zniesieniem malzenstw, bo to one sa jedyna przyczyna rozwodow, i oczywiscie, za tym, zeby nie leczyc homo.

Jak to dobrze jednak, ze te gazety czytam z takim opoznieniem, najczesciej, jesli o czyms uslysze w radio w samochodzie (a rzadko slucham dziennikow, bo przed nimi sa reklamy, a reklamy wyciszam i przypomina mi sie o ich ponownym wlaczeniu juz po dzienniku) to otwieram wiki i czytam, o co tam wtedy chodzilo, w tygodnikach (jest taki jeden, w ktorego tytule jest dziedzina, ktorej niewiele na lamach, a wiecej o kulturze, wiecej dobrych analiz, ciekawostek, choc i makabreski kryminalne tez sie zdarza (ignorowane)) jest zwykle kompendium wiedzy o danym zagadnieniu, dobre reportaze, fakty zastanawiajace, zmuszajace do myslenia, wyciagania wnioskow, krytycznego spojrzenia na to i owo. Omijaja mnie na szczescie sensacyjne (rany, jakie sensacyjne, toz wypadkow i nieszczesliwych zbiegow okolicznosci zdarza sie na co dzien multum) jak relacje z zycia i tworczosci mamy kogos z Sosnowca, analizy predkosci rosniecia drzew bialokorowych na urywanie skrzydel samolotow rzadowych, teorie o wytwarzaniu niewyobrazalnych ilosci mgly w sposob perfidny i efektywny i inne rozne kwiatki. W sumie to az chcialoby sie miec taki autorytet, kogos, kto odsieje chlam, glupote, populizm, kronike wypadkow, pozostawi cos budujacego, madrego, sprzyjajacego pracy zespolowej, propagujacego wspolne cele, ale to niestety takie niepopularne... malo ciekawe, niefotogeniczne. Wyglada na to, ze wnioskiem z calego tego zamieszania jest tesknota do mediow opinii, ale kogos madrego, wizjonera, czlowieka homo sapiens, a nie homo consumericus, cos jak tesknota za cenzura...

5 komentarzy:

  1. Zgadasz się z tym, że media zachodnie podają fakty? Ja mam wątpliwości, czy w ogóle jakiekolwiek media serwują nam fakty, w sensie faktów prawdziwych (jak to napisałeś). Człowiek myślący opinię sam powinien sobie wyrobić a nie polegać na ekspertach od wszystkiego. Sprostuj jeszcze jedną myśl, bo nie wiem, czy załapałam, tęsknisz za cenzurą dotyczącą opinii - nie każdy powinien ją wypowiadać publicznie i mącić innym w głowie? Jeśli tak to dyskusyjne staje się, która opinia jest coś warta i kto ma o tym decydować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiedzmy tak - media zachodnie, w porownaniu do bliskowschodnich, staraja sie, a przynajmniej tak deklaruja, podawac raczej fakty, niz opinie bez przytaczania faktow. Oczywiscie te media raczej z wyzszej polki, nie pisze o fuckcie, detektivie, czy innych podobnych. Nie tesknie za cenzura, ale uwazam, ze ktos powinien panowac nad caloksztaltem obrazu pokazywanym w mediach, ktos przewidujacy, z wizja, klasa, ktos, kto wie, co mozna i nalezy rozpowszechniac, a czego po prostu sie nie robi i juz. Oczywiscie z tego wynika nastepny problem - kto mialby weryfikowac wybor samych faktow i zatwierdzanie tego wybierajacego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry wieczór.
    Przechodzę w tryb czytania.

    Pan natomiast może się zawstydzić. Na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to sie nazywa 'obsmarowac'! brrrrrrrrrr

      Usuń